top of page
  • Facebook

Przestań odkładać siebie na później. Lekcja odwagi od kobiety, która zbudowała imperium z własnych blizn

21 wrz
4 minut(y) czytania

Mówi się, że najważniejsze życiowe scenariusze piszemy na czysto w wieku dwudziestu kilku lat. Że wtedy zapadają decyzje o fundamentach, a potem można już tylko mozolnie wznosić mury. Roma Natalia Szulim burzy ten mit z elegancją i siłą kogoś, kto dokładnie wie, jak smakuje popiół i odradzanie się na nowo.


W świecie, który nieustannie wmawia kobietom, że po pięćdziesiątce należy zwolnić, a na nowe początki jest już za późno, Roma robi coś zupełnie innego. Śmieje się temu w twarz. I udowadnia, że życie nie musi być idealne, żeby należało do Ciebie.


Anatomia drogi: Od rehabilitacji do własnego Instytutu


Wszystko zaczęło się od miejsca, w którym większość ludzi straciłaby grunt pod nogami. Jej droga do świata, w którym dziś pomaga innym kobietom odzyskać siebie, nie miała nic wspólnego z kalkulacją biznesową. Zaczęła się od walki o zdrowie dziecka.


– Moja droga zaczęła się zupełnie gdzie indziej — od rehabilitacji mojego syna – opowiada Roma. – To właśnie wtedy po raz pierwszy tak mocno zetknęłam się z anatomią i fizjologią człowieka. Zaczęłam poznawać ciało jako niezwykły mechanizm.


Kiedy w życiu jej rodziny pojawiły się problemy skórne, zanurkowała w dermatologię, kosmetologię i trychologię. Jedno wynikało z drugiego. Szkoły, fakultety, godziny nad książkami. Nie robiła tego dla dyplomów w ramkach na ścianie. Robiła to z głębokiej ciekawości człowieka – po to, by zrozumieć, że skóra, mięśnie i emocje to naczynia połączone.


Tak bez wielkiego planu biznesowego, bez korporacyjnego wsparcia i bez gotowego kapitału narodził się "Instytut&SPA Roma Natalia Szulim". Miejsce, które dzisiaj jest oazą dla dziesiątek kobiet, wyrosło z autentycznego doświadczenia życiowego.


Koloseum nie jest idealne. A jednak stoi


Skąd nazwa? Imię po ukochanej babci. Ale kiedy ktoś rzucił kiedyś: "Roma to przecież Rzym", uruchomiła się głębsza metafora.


Koloseum nie jest gładką, nowoczesną bryłą. Jest naznaczone czasem, historią, bliznami i ubytkami. Ma za sobą epoki ruin i burz. A jednak stoi. Piękne, dumne, stabilne i potężne właśnie dzięki temu, co przeszło.


– Ja również nie jestem kobietą z idealną historią – mówi bez cienia fałszywej skromności. – Mam swoje rysy, doświadczenia, straty, błędy, zakręty i rzeczy, o których potrafię już dzisiaj mówić. Ale stoję.


Prowadzenie własnego biznesu w branży beauty to iluzja dla tych, którzy widzą jedynie zapach świec, miękkie ręczniki i uśmiech w lustrze. Prawdziwa twarz tego świata bywa brutalna. Roma wie o tym lepiej niż ktokolwiek inny.


– Możesz rano martwić się o dziecko, przeżywać coś bardzo osobistego, mieć gorszy dzień, bać się o przyszłość, a za chwilę otwierają się drzwi i wchodzi klientka – wyznaje. – A ona przyszła do Ciebie po swój czas. Po spokój. Po uśmiech. I nie możesz położyć swoich problemów na jej ramionach.


Bywały momenty zwątpienia, rozczarowania ludźmi i pytania z głębi zmęczenia: "Po co mi to wszystko?". Ale odpowiedź zawsze przychodziła rano, wraz z otwarciem drzwi Instytutu. Największym wyzwaniem nie okazało się stworzenie pięknego miejsca. Najtrudniejsze było zbudowanie go bez zgubienia po drodze siebie.


Przestrzeń, w której chodzi o człowieka


Bo Instytut to dla niej znacznie więcej niż profesjonalne zabiegi. To przede wszystkim ludzie i głęboka, autentyczna relacja z kobietami, które tam przychodzą.


Przez całe życie, jako mama czterech synów, najpierw była dla kogoś, a dopiero później dla siebie. Dlatego doskonale wie, jak łatwo kobieta potrafi zapomnieć o własnych potrzebach, ciągnąc odpowiedzialność za dom, pracę i rachunki. Właśnie z tego doświadczenia zrodziła się filozofia tego miejsca: u Romy żadna klientka nie jest „kolejnym numerem w kalendarzu na godzinę 14:00”. Czasami piękno zaczyna się tu od profesjonalnej terapii, ale równie często od kubka ciepłej herbaty, miękkiego koca, bezpiecznej ciszy lub szczerej rozmowy, podczas której nikt niczego od Ciebie nie chce.


– Są takie chwile, kiedy kobieta wstaje po zabiegu, patrzy w lustro i mówi: „Boże, jak ja tego potrzebowałam”. Nie: „Ale mam piękną skórę”. Tylko właśnie: „Jak ja tego potrzebowałam” – opowiada Roma. – I dla mnie w tym jednym zdaniu jest właściwie wszystko. Bo wtedy wiem, że nie chodziło tylko o zabieg. Chodziło o człowieka.


Kobieta, która potrafi wsiąść na motor

Gdy rozmawiasz z Romą, szybko orientujesz się, że schematy dla niej nie istnieją. Mamie czterech synów, która przeszła przez piekło i niebo codzienności, wciąż mało życia. Oprócz budowania biznesu, pisania książek i tworzenia autorskich terapii, robi rzeczy, które wielu przyprawiają o zawrót głowy.


W wieku 53 lat potrafi założyć rolki, wsiąść na motor i uczyć się świata na nowo.


– Bardzo nie lubię zdania: "W moim wieku już nie wypada" albo "na to jest już za późno" – śmieje się. – Kto właściwie ustalił, kiedy jest za późno? Dopóki możemy, chcemy i mamy w sobie ciekawość, żaden wiek nie jest za późny na nowe wyzwania, marzenia i nowe historie.


Nie interesuje jej maska kobiety idealnej - nieskazitelnej, zawsze uśmiechniętej, z idealnie ułożonym życiodemopisem. Fascynuje ją kobieta prawdziwa. Taka, która potrafi płakać w poduszkę, mieć wszystkiego dosyć, a rano wstać, zaparzyć kawę i pójść po swoje.


Nie odkładaj siebie na później


Pytana o to, z czego jest najbardziej dumna, nie wskazuje luksusowego Instytutu, rosnącej liczby klientek czy kolejnych autorskich projektów. Mówi krótko:


– Jestem dumna z siebie, że się nie zatrzymałam. Nie dlatego, że zawsze byłam silna. Bo nie bywałam. Bywałam zmęczona, przestraszona, rozczarowana. Czasem nie miałam siły zrobić dziesięciu kolejnych kroków. Więc robiłam jeden. A później jeszcze jeden.


Jej przesłanie do innych kobiet brzmi jak potężny zastrzyk wolności. To apel do tych wszystkich, które od lat stawiają siebie na szarym końcu - po dzieciach, mężach, rachunkach i domowych obowiązkach.


„ Nie odkładajcie siebie na później. Nie czekajcie, aż dzieci dorosną.  

Aż będzie więcej czasu.

Aż będzie spokojniej.

Aż schudniecie.

Aż będziecie bardziej odważne.

Aż ktoś da Wam pozwolenie na własne marzenia. Bo to „później” bardzo łatwo zamienia się w kolejne lata. Jeżeli masz pięćdziesiąt lat i marzysz o rolkach - załóż rolki. Jeżeli chcesz wsiąść na motor - spróbuj. Jeżeli chcesz się uczyć - idź do szkoły. Jeżeli marzysz o własnym miejscu, książce, podróży albo po prostu o tym, żeby coś w swoim życiu zmienić - nie pytaj metryki o pozwolenie.  

Życie nie musi być idealne. Musi być Twoje.”


Najpiękniejsze dopiero przed nami


Roma Natalia Szulim udowadnia coś fundamentalnego: sukces nie polega na tym, że nigdy nie upadasz. Sukces to odwaga posiadania własnego Koloseum - z całą jego historią, spękaniami i historiami, które wypisała na nim przeszłość.


Jeśli po przeczytaniu tej historii chociaż jedna kobieta pomyśli: "Skoro ona mogła zacząć od nowa, to ja też mogę", jeśli odważy się założyć te nieszczęsne rolki, zapisać na wymarzone studia, otworzyć własny biznes albo po prostu po raz pierwszy od lat pomyśleć o sobie, to znaczy, że ta opowieść spełniła swoje zadanie. 


Bo na nowy początek, na pasję i na marzenia nigdy, absolutnie nigdy nie jest za późno.



bottom of page